Dziś opowiem Wam moją historię, jako przestrogę dla tych, którzy mają zbyt dobre serce.
Oczywiście, nie każda sytuacja jest taka sama, jednak należy mieć oczy szeroko otwarte na takie, w których przekraczasz swoją granicę strefy komfortu.
wampir energatyczny
wampir energetyczny

Około dwa lata temu, mieszkałam w pewnym miejscu w Niemczech. Nie miałam wtedy pracy, więc szukałam jej na każdym możliwym portalu, nawet na takim zrzeszającym Polaków w DE.
Jako,że miałam wtedy sporo wolnego czasu, gdyż mój facet pracował po 8h dziennie, szukałam również przyjaciół w nowym miejscu, by móc z kimś porozmawiać w swoim ojczystym języku.
Moim oczom ukazało się ogłoszenie pewnej Pani. Była 60-letnią Polką, niepełnosprawną. W swoim ogłoszeniu napisała, że poszukuje kogoś do opieki nad nią, pomocy w robieniu zakupów, gotowaniu itp.itd. Zastrzegła również, że nie ma zbyt dużo pieniędzy na utrzymywanie swojej opiekunki, a pieniądze, które oferowała były… hmm.. No powiedzmy, człowiek za granicą, by z tego nie wyżył samodzielnie. Jedyne co oferowała, to mieszkanie u niej w domu, co było oczywiste, biorąc pod uwagę fakt, że trzeba się nią było opiekować 24/7.
Mimo że szukałam pracy, nie przyszło mi nawet do głowy, by podejmować się tej pracy. Raz, ze względu na to, że po prostu nie mam doświadczenia w opiece nad osobami niepełnosprawnymi, i nie chciałabym by ktoś taki, był skazany wyłącznie na mnie. Dwa, że wynajmowałam mieszkanie z facetem, z którym wiodłam udane życie, i nie mogłabym się zgodzić na poświęcanie całego swojego czasu obcej osobie.
Mimo wszystko może się zdziwicie, ale napisałam do tej Pani. Zrobiło mi się jej po prostu żal, że nie dość, że uboga kobitka, to do tego niepełnosprawna ruchowo. Myślę- pomogę jej na tyle na ile jestem w stanie.
Napisałam do niej, że pracy nie przyjmę, ale chętnie jej nie raz pomogę, od czasu do czasu coś ugotuję, a w niedzielę dotrzymam jej towarzystwa. Oczywiście za darmo!! Była bardzo zaskoczona moją wiadomością i już na następny dzień umówiłyśmy się na kawę.
Mój facet pojechał ze mną. Wcześniej ugotowałam jej obiad, bo jak się później okazało przez ostatnie dni jadła jedzenie z puszek. Pani okazała się przemiłą osobą, zapraszała nas często do siebie, i często też do niej jeździliśmy. Oczywiście za każdym razem jej pichciłam coś dobrego. Jej dom okazał się piękny, i biorąc pod uwagę fakt, że jeździłam z nią od czasu do czasu na zakupy, wcale nie była taka biedna, jak mi się wydawało. Ale nie o tym.
W bardzo krótkim czasie doszło do tego, że jeździliśmy tak prawie codziennie, albo co drugi dzień. Już nie mogłam gotować tego, co chciałam, a to, co Pani sobie zażyczyła * oczywiście za moje pieniądze. Na miejscu, trzeba było się nią zajmować, ubierać, podawać maszyny lecznicze , które akurat potrzebowała, robić lekkie porządki.
W pewnym momencie ta Pani, przysłoniła nam całe życie. Teraz mi głupio, bo przez moją bezinteresowną pomoc, wciągnęłam w to mojego faceta, który nieraz prosto po pracy, jeździł razem ze mną do obcej kobiety, by myć jej naczynia.
wampir energetyczny
dałam się wykorzystywać
Oczywiście nie obyło się bez drobnych prac remontowych, w których mój ukochany mógł się wykazać.
Suma sumarum– przez kilka miesięcy, nasze wydatki wzrosły bardzo. Gotowałam podwójnie, codziennie. Dojazd po 20km w jedną stronę też przyczynił się do częstszego tankowania.
W pewnym momencie uświadomiłam sobie, że pomoc, którą zaoferowałam, nie na tym miała polegać. Kobieta zaczęła od nas wymagać, nie dając nic od siebie. Czułam, że to za dużo, ale nadal było mi jej żal i to ciągnęłam. Oczywiście, podczas kiedy ja np. prasowałam jej rzeczy, to mój mężczyzna musiał ją wozić po różnych lekarzach. Nawet kiedy spędzaliśmy spokojny wieczór w domu, ona dzwoniła, żeby ją gdzieś zawieźć. W końcu, kilka razy odmówiliśmy. W końcu pomoc miała być od czasu do czasu, a nie codziennie. To nie była nasza praca, podkreślam, nie dostaliśmy za to, ani złotówki, ani czekolady.
Próbowała przekonywać nas, i sprawiać byśmy się nad nią litowali. Kilka razy się to udało, ale zaczęliśmy jeździć tam co raz rzadziej, aż w końcu odcięliśmy się na dobre. Oczywiście nie zostawiliśmy jej samej, po jakimś czasie znalazła sobie opiekunkę, której płaciła. Przez kilka miesięcy dzwoniła do nas z prośbami o powrót, nie oferując oczywiście nic. Zrezygnowaliśmy z tej pomocy. Jest tyle miejsc, gdzie można pomagać, i, mimo że będzie to pomoc bezinteresowna, to spotkasz się z odrobiną wdzięczności, a nie wykorzystywaniem.
Dziś czujemy się wolni, nie jesteśmy zmęczeni i przede wszystkim niewykorzystywani.
Dlatego Kochani, przestrzegam Was, przed tzw. Wampirami Energetycznymi.
Dobre serce to podstawa, ale nie dajmy się stłamsić i związać z jedną osobą,
której jest nam po prostu żal
Jestem ciekawa, czy mieliście kiedyś podobne przykłady, a może osoby, którym nie potraficie odmówić?
Jestem bardzo ciekawa!

 

Claudia